Темный стиль
Сайт: Новости, Приложение, Помощь, Регламент, Политика конфиденциальности, Контакт, Настройка файлов cookie

Обо мнеDyskrecja to moja zasada — to, co między nami, zostaje tylko między nami. Szukam kobiety, najlepiej młodszej, którą pociąga gra napięcia, spojrzenia, niedopowiedzenia... Takiej, która potrafi się rozebrać powoli — nie tylko z ubrań, ale z barier. Interesują mnie wspólne weekendy, długie wieczory przy winie, dotyk, który przeciąga się do rana. Nie interesują mnie szybkie numerki — chcę smakować Cię spokojnie, warstwa po warstwie, poznawać każdy centymetr Ciebie tak, jak się czyta ulubioną książkę: bez pośpiechu, z wypiekami na twarzy.
Mogę się Tobą zaopiekować — nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. Zadbać o to, żebyś czuła się bezpiecznie, kobieco i pożądana — naprawdę pożądana. A kiedy będziesz gotowa się otworzyć… obiecuję, że każdy wspólny moment będzie intensywny, zapamiętany nie tylko przez ciało, ale przez wyobraźnię.
Nie szukam faceta — na związki nie mam czasu, a faceci nawet w luźnym układzie potrafią wszystko zepsuć. Potrzebuję kobiety, która rozumie ciszę między pocałunkami, której ciało mówi więcej niż słowa, i która wie, że największa przyjemność to ta, na którą się czeka.
Jeśli czytasz to z lekkim przyspieszeniem oddechu — może to właśnie o Tobie.
Mogę się Tobą zaopiekować — nie tylko fizycznie, ale i mentalnie. Zadbać o to, żebyś czuła się bezpiecznie, kobieco i pożądana — naprawdę pożądana. A kiedy będziesz gotowa się otworzyć… obiecuję, że każdy wspólny moment będzie intensywny, zapamiętany nie tylko przez ciało, ale przez wyobraźnię.
Nie szukam faceta — na związki nie mam czasu, a faceci nawet w luźnym układzie potrafią wszystko zepsuć. Potrzebuję kobiety, która rozumie ciszę między pocałunkami, której ciało mówi więcej niż słowa, i która wie, że największa przyjemność to ta, na którą się czeka.
Jeśli czytasz to z lekkim przyspieszeniem oddechu — może to właśnie o Tobie.
Я ищу
Лиц пола:Женщина
С целью:Случайный знакомый, Прочные отношения
Предпочтения
Данные
Язык:Польский
Типаж:Спортивное
Знак Зодиака:Рыбы
Семейное положение:Свободен(на)
Дети:Я имею
Алкоголь:Выпиваю изредка
Образование:Высшее
„Rano jeszcze bardziej”
Obudziłam się pierwsza. Jej ciało było wtulone w moje, nagie, rozgrzane nawet we śnie. Pachniała seksem i czymś miękkim — trochę wstydem, trochę dumą. Zasnęła po trzecim razie, z głową w mojej szyi, drżąca, przyciśnięta. Miałam na dłoni jej ślady. Wciąż czułam smak jej skóry na ustach.
Nie budziłam jej od razu. Lubię patrzeć, jak kobieta wygląda po dobrze spędzonej nocy. Jej oddech był spokojny, ale uda wciąż rozchylone. Jakby jej ciało nadal mnie chciało.
Musnęłam ustami jej kark. Poczułam, jak lekko się poruszyła. Westchnęła.
– Już...? – mruknęła, zaspana.
– Jeszcze, kotku – szepnęłam.
Położyłam ją na plecach, bez pytania. Przesunęłam się niżej, pocałunkami znacząc jej brzuch. Cicho jęknęła. Jej sutki od razu stwardniały, ciało zareagowało szybciej niż umysł. Pocałowałam jedno, potem drugie, mocniej, z językiem. A potem wsunęłam się między jej nogi.
Była już wilgotna. Otwarta. Gotowa.
Nie spieszyłam się. Działałam pewnie, z każdą minutą głębiej, mocniej, aż cała jej osobowość sprowadziła się do oddechu, drżenia, jęków i słów bez sensu.
– Nie przestawaj... proszę… kurwa… – mówiła, wijąc się.
Wsunęłam palce. Głęboko. Szybko. Rytmicznie. A język trzymałam na jej łechtaczce, jakby stamtąd czytałam nuty. Odpowiadała każdym ruchem bioder, cała oddana. A gdy przyszło, przeszła przez to z krzykiem, z paznokciami wbitymi w moje ramię. Trzęsła się. Cała.
Po wszystkim wzięłam ją na ręce i zaniosłam pod prysznic.
Z tyłu, z mokrą wodą spływającą po jej plecach, wzięłam ją jeszcze raz — przyciśniętą do zimnych kafli, z moimi palcami głęboko w niej, a drugą dłonią na jej szyi.
– Jesteś moja?
– Tak… kurwa, tak…
Wieczór był zaproszeniem.
Poranek — potwierdzeniem.
Weekend dopiero się zaczynał.
Obudziłam się pierwsza. Jej ciało było wtulone w moje, nagie, rozgrzane nawet we śnie. Pachniała seksem i czymś miękkim — trochę wstydem, trochę dumą. Zasnęła po trzecim razie, z głową w mojej szyi, drżąca, przyciśnięta. Miałam na dłoni jej ślady. Wciąż czułam smak jej skóry na ustach.
Nie budziłam jej od razu. Lubię patrzeć, jak kobieta wygląda po dobrze spędzonej nocy. Jej oddech był spokojny, ale uda wciąż rozchylone. Jakby jej ciało nadal mnie chciało.
Musnęłam ustami jej kark. Poczułam, jak lekko się poruszyła. Westchnęła.
– Już...? – mruknęła, zaspana.
– Jeszcze, kotku – szepnęłam.
Położyłam ją na plecach, bez pytania. Przesunęłam się niżej, pocałunkami znacząc jej brzuch. Cicho jęknęła. Jej sutki od razu stwardniały, ciało zareagowało szybciej niż umysł. Pocałowałam jedno, potem drugie, mocniej, z językiem. A potem wsunęłam się między jej nogi.
Była już wilgotna. Otwarta. Gotowa.
Nie spieszyłam się. Działałam pewnie, z każdą minutą głębiej, mocniej, aż cała jej osobowość sprowadziła się do oddechu, drżenia, jęków i słów bez sensu.
– Nie przestawaj... proszę… kurwa… – mówiła, wijąc się.
Wsunęłam palce. Głęboko. Szybko. Rytmicznie. A język trzymałam na jej łechtaczce, jakby stamtąd czytałam nuty. Odpowiadała każdym ruchem bioder, cała oddana. A gdy przyszło, przeszła przez to z krzykiem, z paznokciami wbitymi w moje ramię. Trzęsła się. Cała.
Po wszystkim wzięłam ją na ręce i zaniosłam pod prysznic.
Z tyłu, z mokrą wodą spływającą po jej plecach, wzięłam ją jeszcze raz — przyciśniętą do zimnych kafli, z moimi palcami głęboko w niej, a drugą dłonią na jej szyi.
– Jesteś moja?
– Tak… kurwa, tak…
Wieczór był zaproszeniem.
Poranek — potwierdzeniem.
Weekend dopiero się zaczynał.
„Rozpalona do granic”
Nie interesowały mnie szybkie numery. Chciałam czegoś więcej — spotkania, które zostaje w ciele na długo. Kobiety, która nie wstydzi się pragnień, ale też nie rozbiera się bez powodu. Młodsza. Piękna. Z tą niepewnością w oczach, którą uwielbiam łamać.
Przyszła na spotkanie w obcisłej sukience, z mokrymi jeszcze włosami i uśmiechem, który mówił: „Zobacz, co możesz mieć… jeśli zasłużysz.” Rozmowa była tylko wstępem. Udawałyśmy grzeczne, ale między nami już buzowało. Widziałam, jak patrzy na moje usta, jak jej język odruchowo prześlizguje się po wargach. I wiedziałam, że jeśli ją teraz dotknę — nie powie „nie”.
Spacer był tylko pretekstem. Chciałam ją mieć sama. W swoim świecie, gdzie mogę zrobić z nią dokładnie to, na co mam ochotę.
Gdy zamknęły się za nami drzwi mojego mieszkania, oparłam ją o ścianę i bez słowa zaczęłam całować — zachłannie, głęboko, dłonią przyciskając jej biodra. Odpowiedziała od razu. Jej język był niespokojny, wilgotny, łapczywy. Czułam, jak jej ciało zaczyna mięknąć. Sapała, gdy przesuwałam dłonią wzdłuż jej uda, pod sukienkę, wyżej i wyżej — aż do miejsca, które pulsowało pragnieniem.
Jej majtki były już wilgotne. Uśmiechnęłam się. — Już taka gotowa? Po jednym pocałunku?
Zaczerwieniła się, ale nie uciekła. Przeciwnie — rozsunęła nogi szerzej.
Zdjęłam z niej sukienkę, powoli, prowokacyjnie, całując każdy odsłaniany fragment skóry. Gdy stanęła przede mną naga, po prostu usiadłam na kanapie i kazałam jej podejść. Rozchyliła uda nade mną i wtedy się zaczęło — językiem, powoli, głęboko, aż zaczęła drżeć. Trzymała mnie za włosy, szeptała, błagała, a ja nie przestawałam, dopóki nie zaczęła krzyczeć moje imię, cała mokra, rozpalona i rozbita.
Ale to był dopiero początek.
Odwróciłam ją, położyłam na brzuchu, podciągnęłam biodra i rozsunęłam jej pośladki. Dotykałam jej palcami, wsuwając je głęboko, czując, jak pulsuje na mojej dłoni. Była jak narkotyk — wilgotna, gorąca, miękka, i cała moja. Jej ciało było stworzone do brania przyjemności, a ja byłam gotowa dawać jej ją przez całą noc. Raz po raz, bez litości i bez pośpiechu.
Później leżała w moich ramionach, naga, jeszcze drżąca.
— Zrobię z tobą, co tylko zechcę… — wyszeptałam jej do ucha.
Uśmiechnęła się.
— Wiem. I właśnie dlatego tu przyszłam.
Nie interesowały mnie szybkie numery. Chciałam czegoś więcej — spotkania, które zostaje w ciele na długo. Kobiety, która nie wstydzi się pragnień, ale też nie rozbiera się bez powodu. Młodsza. Piękna. Z tą niepewnością w oczach, którą uwielbiam łamać.
Przyszła na spotkanie w obcisłej sukience, z mokrymi jeszcze włosami i uśmiechem, który mówił: „Zobacz, co możesz mieć… jeśli zasłużysz.” Rozmowa była tylko wstępem. Udawałyśmy grzeczne, ale między nami już buzowało. Widziałam, jak patrzy na moje usta, jak jej język odruchowo prześlizguje się po wargach. I wiedziałam, że jeśli ją teraz dotknę — nie powie „nie”.
Spacer był tylko pretekstem. Chciałam ją mieć sama. W swoim świecie, gdzie mogę zrobić z nią dokładnie to, na co mam ochotę.
Gdy zamknęły się za nami drzwi mojego mieszkania, oparłam ją o ścianę i bez słowa zaczęłam całować — zachłannie, głęboko, dłonią przyciskając jej biodra. Odpowiedziała od razu. Jej język był niespokojny, wilgotny, łapczywy. Czułam, jak jej ciało zaczyna mięknąć. Sapała, gdy przesuwałam dłonią wzdłuż jej uda, pod sukienkę, wyżej i wyżej — aż do miejsca, które pulsowało pragnieniem.
Jej majtki były już wilgotne. Uśmiechnęłam się. — Już taka gotowa? Po jednym pocałunku?
Zaczerwieniła się, ale nie uciekła. Przeciwnie — rozsunęła nogi szerzej.
Zdjęłam z niej sukienkę, powoli, prowokacyjnie, całując każdy odsłaniany fragment skóry. Gdy stanęła przede mną naga, po prostu usiadłam na kanapie i kazałam jej podejść. Rozchyliła uda nade mną i wtedy się zaczęło — językiem, powoli, głęboko, aż zaczęła drżeć. Trzymała mnie za włosy, szeptała, błagała, a ja nie przestawałam, dopóki nie zaczęła krzyczeć moje imię, cała mokra, rozpalona i rozbita.
Ale to był dopiero początek.
Odwróciłam ją, położyłam na brzuchu, podciągnęłam biodra i rozsunęłam jej pośladki. Dotykałam jej palcami, wsuwając je głęboko, czując, jak pulsuje na mojej dłoni. Była jak narkotyk — wilgotna, gorąca, miękka, i cała moja. Jej ciało było stworzone do brania przyjemności, a ja byłam gotowa dawać jej ją przez całą noc. Raz po raz, bez litości i bez pośpiechu.
Później leżała w moich ramionach, naga, jeszcze drżąca.
— Zrobię z tobą, co tylko zechcę… — wyszeptałam jej do ucha.
Uśmiechnęła się.
— Wiem. I właśnie dlatego tu przyszłam.


