Background
DruhBorciuch
Мужчина,48 лет,Warszawa, Польша
51735
Последний раз онлайн: 8.08.2026, на сайте с:
Обо мнеW zasadzie to już nie mam pewności kogo tutaj szukam oraz czego oczekuję.

Na czas poszukiwań treści, która wypełni tę "pustkę" 😂 zostawiam wyłącznie listę wykluczeń:
1. nie przyjmuję żadnych zaproszeń od Panów i w zasadzie nie odpowiadam na Wasze wiadomości,
2. nie interesuje mnie żadna forma finansowej relacji (w którąkolwiek stronę)
3. seks wyłącznie w zabezpieczeniu.
Я ищу
Лиц пола:Женщина
С целью:Случайный знакомый, Реальная встреча, Секс без обязательств, Прочные отношения
Возраст:от30лет
Данные
Имя:Rafał
Язык:Польский
Рост:179 cm
Типаж:Мускулистое
Знак Зодиака:Водолей
Волосы:Брюнет(ка)
Семейное положение:В супружестве
Дети:Я имею
Алкоголь:Не пью
Сигареты:Не курю
Образование:Высшее
DruhBorciuch
(Отредактировано)
Do napisania tego postu w pewnym sensie skłoniła mnie moja znajoma, która wczoraj po jednej z randek stwierdziła (i tutaj dosłowny cytat): “Naprawdę zaczynam doceniać facetów, którzy szczerze mówią, że umawiają się tylko na seks”. Z jakiegoś powodu to stwierdzenie popchnęło mnie do tego, by zweryfikować co na ten temat mówią badania, dlatego idąc tym tropem sprawdziłem co w piszczy w statystykach opisujących seks pozamałżeński, ponieważ to dziedzina w sposób naturalny jest tak bliska mojemu “serduszku”. Zaskoczeń w zasadzie nie było (oprócz jednego), ale mimo to - zanim przejdę do właściwych konkluzji w kontekście tego portalu - kilka informacji gwoli kronikarskiej ścisłości o krajobrazie relacji damsko-męskich w tej szarej strefie. Otóż mężczyźni częściej deklarują zdradę małżeńską niż kobiety (Panowie vs Panie to wynik 20 do 13 - wartości wyrażone w procentach), ale już niekoniecznie w przypadku tych najmłodszych osób objętych badaniami, ponieważ w przedziale wiekowym 18-29 to jednak kobiety są górą, choć tylko nieznacznie (11% vs 10%). Natomiast z perspektywy tego wpisu kluczowe są wskazania dotyczące motywu przewodniego czy też podstawowego impulsu, który prowadzi do tego, że ten pan czy tamta pani chowa do kieszeni lub szuflady obrączkę. Otóż okazuje się, że 75% panów robi to z powodu potrzeb “fizjologicznych”, zaś panie raczej trzymają się bliżej komponentów emocjonalnych (główne wskazywane powody to deficyt uwagi, samotność, brak bliskości w obecnym związku). Oczywiście ten portal wcale nie musi być odzwierciedleniem tego, jak to się wszystko rozkłada pośród nadwiślańskiego ludu, ale chyba wszyscy się zgodzą, że co najmniej 90 na 100 panów zakładających tu konta ma w głowie tylko jedno. W przypadku koleżanek - oczywiście po odkrojeniu ogromnej części tych osób, które mają tu profil z powodów zarobkowych lub zwykłego podglądactwa - myślę, że niewiasty z emocjonalną "przypadłością" to co najmniej 2/3 żeńskiej populacji. I teraz przechodzimy do sedna, czyli próby odpowiedzi na pytanie: jak pogodzić tak sprzeczne interesy w sytuacji, gdy popyt (chętni panowie) ogromnie przerasta podaż (dostępne koleżanki)? Najprostsza i najbardziej oczywista odpowiedź brzmi: ZACZNIJCIE SIĘ KU … STARAĆ! Nie wiem skąd się bierze to przekonanie, że obecne tu koleżanki mają kisiel w majtkach jak tylko zobaczą czerwony znaczek z cyferką w sekcji wiadomości. Ta naiwność to doskonała pożywka do wyhodowania w sobie głębokiej frustracji, co w podbojach łóżkowo-sercowych bynajmniej nie pomaga. Ponieważ ten temat znam też od pewnego czasu z drugiej strony, na zakończenie kilka - mam nadzieję pomocnych - rad: -> darujcie sobie zamieszczanie zdjęć penisów w wiadomościach (w profilach niektórym też przydałby się większy umiar), jeśli nie zostaliście wyraźnie poproszeni o taką “przesyłkę” (wiele z nich jest i tak bardzo przeciętnych rozmiarów oraz na ogół dość brzydkich, że chyba można zaryzykować stwierdzenie, iż istnieje korelacja między brakiem estetyki a gotowością do obnażania właściciela danego oprzyrządowania), -> jak Was nie stać 40 złotych miesięcznie na VIP-a to żebranie o uwagę zaproszeniami jest żenujące, bo skoro taki z Ciebie gołodupiec, to jak sobie wyobrażasz potencjalne wyjście na kawę czy rezerwację pokoju? Kobieta ma za to zapłacić? Pewnie jeszcze niech nakarmi i ubierze, -> przyłóżcie się przy tworzeniu własnego profilu i bynajmniej nie chodzi o jeszcze większą liczbę fotek z “kutangą” na wierzchu (kiedyś poświęciłem osobny tekst skierowany do Pań, ale mężczyzn dotyczy to jeszcze bardziej - to my tu jesteśmy stroną “kwestującą”), wszak to Wasza wizytówka, -> warto zapamiętać, że cierpliwość jest kluczem, choć sama w sobie nie stanowi o powodzeniu lub jego braku, -> no i nade wszystko używajcie głowy tej umiejscowionej w górnych partiach Naszego ciała a nie dyndające między nogami.
DruhBorciuch
Dzisiejszy post powinien być zatytułowany „romans z fakturą VAT w tle”. Jest dla mnie zupełnie jasnym czemuż to całe mnóstwo koleżanek i - zapewne już nie takie rzesze - kolegów muszą konspirować ze swoją profesją na tym i temu podobnych portalach. Zaznaczę też od razu, że w tym miejscu bynajmniej nie osądzam ich ścieżek “kariery”, choć na tym samym wydechu dodam, że mnie akurat taka “współpraca” w zasadzie nie interesuje.
Po prostu zastanawiam się głośno przy tej okazji na jakie słowa klucze powinienem jeszcze zwracać szczególną uwagę? Póki co dość szybko się przekonałem, że na tym portalu słowo „konkretny” (odmieniane przez różne przypadki) ma właśnie pewien merkantylny charakter. „Szukam konkretnego” nie oznacza tu bynajmniej tęsknoty za poważnym związkiem spod szyldu niedzielnego rosołu u teściowej, tudzież wołania o pomoc przy przy wnoszeniu kanapy na trzecie piętro bez windy. Nie jest to też próba nazwania pewnej cechy charakteru. Otóż jest to jedynie skupienie się osoby piszącej na stanie czyjegoś konta oraz potencjalnej gotowości właściciela do jego uszczuplenia. Innymi słowy, to zawoalowane zaproszenie do barteru: wymienię moja uwagę czy tam mój czas na Twój przelew.
Dlatego czekam na informacje od bardziej spostrzegawczych i/lub bardziej doświadczonych dobrych duszyczek, które podpowiedzą jakie jeszcze hasła powinienem wpisać do mojego wokabularza kompetentnego użytkownika DateZone?
DruhBorciuch
DruhBorciuch
P.S. Mała glosa: ja wiem, że wielu zjebów i tak nie czyta tego, czego byście nie napisały, bo to przecież ludzie czynu i tylko by ruchali (zazwyczaj wyłącznie za pośrednictwem klawiatury w zaciszu własnego pokoju), ale są tacy - jak chociażby niżej podpisany - którzy nie spamują wszystkich profili jak leci. Jak widzę, że nie pasuję do preferencji użytkowniczki to sobie po prostu odpuszczam, choć czasem tylko napiszę komplement w stronę autorki z podziękowaniami za dopieszczony profil (są i takie - jak widać da się 😊).
DruhBorciuch
Ponieważ nie mam nic ciekawego do roboty po powrocie do hotelu, wiec niestety naszła mnie ochota na kolejny długaśny wpis w jeszcze bardziej zrzędliwym tonie niż ostatnio. Tym razem w formie petycji do dużej części koleżanek.
Drogie Panie, nie będę rościł sobie prawa do pisania w imieniu innych do mnie podobnych, ale pozwolę sobie na mały apel, pod którym — jestem tego prawie pewien — podpisałoby się całkiem sporo grono innych użytkowników: uzupełniajcie - na litość boską - swoje profile. Chociaż trochę. Symbolicznie. Dwa zdania. Cokolwiek!
Ja wiem, że ani regulamin portalu, ani brutalna rzeczywistość rynku randkowego tego od Was nie wymaga, wszak zawsze znajdzie się tłum nadgorliwych “romantyków”, którzy napiszą „hej śliczna, co tam?” zanim jeszcze zdążycie dodać zdjęcie. To jest jak deszcz w listopadzie — nikt go nie chce, wszyscy narzekają, ale i tak pada.
Ale skoro już wiecie, że ktoś i tak napisze, to może chociaż wrzućcie ze dwa słowa o sobie lub przynajmniej wypełnijcie porządnie metryczkę, żeby taki nieszczęśnik wiedział, czy ma pisać jako człowiek jeszcze czy od razu w roli antropologa badającego nieznany gatunek. Ja sam często nie wiem, czy mam zaryzykować zaproszenie na randkę, czy od razu zgłosić zaginięcie. Zazwyczaj sobie wówczas odpuszczam, choć parę razy złamałem tę zasadę — i jak to w życiu bywa, raz wyszło świetnie, innym razem … edukacyjnie.
To już nie chodzi nawet, że nie szanujecie - świadomie lub nie - takich absztyfikantów jak ja, to akurat zniosę z pomocą odpowiedniego wsparcia farmakologicznego. Natomiast ja to odbieram inaczej (a jak wiadomo własna perspektyw jest zawsze “najmojsza”) i to w sposób, który Wam chwały bynajmniej nie przynosi. Z takim podejściem albo liczycie na magię dużych liczby - przecież w masie tysięcy randomowych adoratorów musi się trafić ten jeden wymarzony - albo jest Wam w zasadzie wszystko jedno, więc po co się starać. Szacuje ostrożnie, że co najmniej ⅓ koleżanek nie wybiera nawet czy szuka innych pań, kolegów czy innej opcji. Sprawdźcie sami bawiąc się filtrami.
Mam oczywiście świadomość, że prawie nikt tego nie przeczyta (za dużo słów oraz brak jest zdjęć kutasów czy cycków), ale postanowiłem sobie - i mam nadzieję jeszcze kilku osobom myślącym podobnie - zrobić dobrze tym wpisem, bo profil tego portalu do tego zobowiązuje.
DruhBorciuch
Tak się składa, że właśnie wylądowałem (dosłownie) na kilka dni w Paryżu i choć to efekt mojej przemyślanej decyzji, niestety jednocześnie nie odczuwam w związku z tym żadnej satysfakcji. Jednak skoro już jestem w tym mieście miłości, imigrantów, ale też literatów czy ogólnie artystów, to dostosuję się do lokalnej atmosfery i dam upust własnej nerwicy (zdiagnozowanej jako grafomaństwo), a tym samym popełnię post w duchu zupełnie nietypowym dla tego miejsce (chodzi o portal, a nie Paryż rzecz jasna). Zacznę - a jakże - od początku. Otóż nie będzie odrobiny przesady w tym gdy napiszę, że nie pamiętam okoliczności (to akurat może trochę kojarzę) ani motywów, jakimi się kierowałem, gdy zakładałem tu po raz pierwszy konto (te obecne jest już kolejnym). Ta amnezja nie jest bynajmniej rezultatem posiadania dość zaawansowanej liczby w moim numerze pesel - autentycznie nie mam pojęcia co mnie wówczas podkusiło. Natomiast w tej całej opowiastce ważne jest, że pierwszy tydzień czy dwa były niczym miesiąc miodowy czy raczej mocno przeciągnięty dzień dziecka. Wszystko wydawało się świeże a możliwości wręcz nieskończone. Czułem się trochę jak odkrywca, który wylądował na nowym kontynencie pełnym kolorowej flory i fauny, choć jeszcze nie będący świadom, że za najbliższym wzniesieniem czyhają na niego grząskie i przepastne bagna (tudzież kadzie ekskrementów, czyli mówiąc wprost: gówna). Czytałem opisy (tak ku…, ktoś je tutaj czyta), pisałem wiadomości, czasem dostawałem odpowiedź, czasem nie — ale nawet jej brak wydawał się wtedy częścią ekscytującej przygody. Jednak dość szybko zaczęła przychodzić faza bardziej realistyczna. Odkryłem, że ten portal ma swoją specyficzną “fizykę” społeczną. Na ten przykład są tu zjawiska przypominające czarne dziury — wysyłasz wiadomość i ślad po niej ginie - czy też supernowe: profile, które nagle pojawiają się z ogromnym blaskiem, zbierają setki reakcji, a po góra tygodniu znikają równie spektakularnie. Są też rzeczy znacznie bardziej nieprzyjemne, ale to historia na inną opowieść czy nawet całą serię wpisów. Dlatego obecnie jestem głównie znużony, choć może to jeszcze nie jest to typowa dla mnie faza seksualna, kiedy to wszystko i wszystkich pierd…ę. Tym niemniej nie chciałbym jednak pozostawić po tym wpisie wrażenia, że jest on efektem jakiejś wyjątkowej frustracji. Gdyby tak było, już dawno bym tu nie zaglądał, a dzięki obecności w tym miejscu poznałem (głównie wirtualnie, ale też w realu) kilka fantastycznych koleżanek. Niewykluczone iż po cichu liczę, że w rezultacie tego dziwacznego postu trafi się rozmowa (być może z kimś równie znudzonym jak ja), która okaże się znacznie ciekawsza niż wszystkie inne - w rodzaju „hej, co tam?”, „ruchasz się” - razem wzięte. Ale prawda jest taka, że pewne rzeczy zaczynają zwyczajnie być już dla mnie męczące do granic rozdrażnienia. I ten wpis (i zakładam kolejne) traktuję jako rodzaj swoistego wentylu bezpieczeństwa, jeśli chcę tu jeszcze chwilę posiedzieć bez metamorfozy w nieznośnego malkontenta. P.S. Mam nadzieję, że nie zmęczyłem Was tą ścianą tekstu, natomiast obiecuję, że kolejne tego rodzaju wpisy będą znacznie bardziej lakoniczne.
DruhBorciuch
DruhBorciuch
Добавил новое частное фото.